Nie ma takiego opierdzielania..... Nie ma wakacji. A szkoda. Wysłali Pancernika z nowej pracy w delegacje. Wpierw do stolicy a potem do Katowicy, też stolicy, tylko Śląska. Ten post pisany jest właśnie stamtąd. Jestem sobie proszę ja was w szafranowym zajeździe i czekam na pstrąga. Refleksje na temat delegacji są takie:
1) Polskie drogi są niesamowite i to się nigdy nie zmieni. Przejechałam do tej pory jakieś 600km, a czuję się jakbym trzasnęła co najmniej milion. Nie wyglądam też wyjściowo, a szkoda bo zrobili mi chyba kilka zdjęć. Nie zdążyłam się uśmiechnąć, a pewnie każą mi za nie zapłacić. Zastanawiam się ile powinnam odjąć od wypłaty w związku z tym.
2) Nie wiem kto to powiedział, że Warszawa wypiękniała, ale ten ktoś chyba nie wyjeżdżał poza rogatki Swarzędza.
3) Jestem uzależniona od kawy. Stało się.
4) Nie potrafię prowadzić samochodu bez muzyki. W babci srebrnej strzale nie działa opcja CD. Podczas podróży między miastami, gdy sygnał niknie, pojawia się duży problem. Radio maryja i rmf fm mają niewiele wspólnego z muzyką. Cierpię!!!!!! Nienawidzę Bryana Adamsa.
Gutek pojechał do Szwecji, zmienił branżę. Teraz robi w ogrodnictwie. Jak mu się zechce to potrafi wyciąć sekatorem pancernika na żywopłocie.
Dobra pstrąg idzie. Nie ma pisania.
Posłuchajcie sobie za karę, fajnej piosenki mojego faworyta tygodnia. Muzyka drogi:
A jakby puszczali takie wałki to byłabym zadowolona:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz