Oczywiście w tym momencie wcale nie powinnam nic tutaj pisać ani tym bardziej przyznawać się do tego, że nie siedzę non stop nad ksiązką, ale niech już będzie.... czasem trzeba zrobić sobie przerwę, tym bardziej, że dziś do 20:00 siedziałam grzecznie w mojej ukochanej bibliotece na Szajnochy czytając fascynujący, psychologiczny szit o mózgu, emocjach, neuronach, ciałach migdałowatych i takich tam więc chyba zasłużyłam sobie na chwilę wytchnienia. Chociaż w sumie to biorąc pod uwagę moje niecne plany na weekend powinnam siedzieć 24h na dobę i dziobać. Ale o planach napisze jak już je wcielę w życie, są trochę szalone, a co! Tak po prawdzie to nie mam o czym pisać bo moje życie ogranicza się jedynie do wspomnianej wcześniej biblioteki. Teraz mam u boku moją towarzyszkę niedoli Julkę i dzięki niej jest szansa, że nie stanę się odludkiem całkowitym, w kupie raźniej zawsze! No dobra... nie chciałam żeby było tak łyso jak wrzucę następny kawałek. Pragnęłam aby okienko z youtube okalał jednak jakiś tekst. No to mam! Myślę, że tyle styka, już wygląda ładniej :)
Kraak and Smaak w kupie z wakacyjnym Ben Westbeechem, lubię Bena i lubię wakacje i lubię takie fajoskie hity.....
Tymczasem wracam do mych mądrych ksiąg.... yeah!
tego bloga wyeksportowalem z gunther-und-hilde.blogspot.com i jest dość skrupulatnym opisem 4 dobrych lat mojego zycia, z reszta nie tylko mojego bo współbohaterem jest jeszcze jedna pani. to blog o dobrym związku, którego już nie ma, zajebistych znajomych, wrocławiu, podróżach, zajawach, muzyce i wielu pierdołach, które nawiedzały umysł dwójki młodych, zajebistych ludzi. miałem go już nie udostępniać ale kupe w nim dobrych wspomnień i dużego sentymentu. chyba nie warto się od tego odcinać.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
sobota, 14 czerwca 2008
z życia wzięte....
Niech to będzie mój komentarz do rozgrywających się właśnie mistrzostw. Oczywiście nie muszę wyjaśniać którzy to Polacy, Niemcy i Holendrzy ;)
by M.Raczkowski
by M.Raczkowskiczwartek, 5 czerwca 2008
pozytywny Positive K
Nie ma mojego chłopka roztropka więc muszę sobie wrzucać pozytywne bity. Ten jest na prawdę dobry. W tym kawałku zakochałam się po uszy gdy pałętaliśmy się gdzieś po Rumunii rok temu. Bardzo mnie się podobają kolorowe stroje z tamtych lat.... no po prostu super kawałek.
Warto też przyjrzeć się bliżej efektom specjalnym w drugiej minucie. Bomba!
Positive K I gottta a man
Warto też przyjrzeć się bliżej efektom specjalnym w drugiej minucie. Bomba!
Positive K I gottta a man
wtorek, 3 czerwca 2008
ni ni ni
jest 6.30, ja - gunther siedze na pełnym pawianie przed kompem i zastanawiam sie jak by tu zrobic, zeby sie spakowac uzywajac przy tym minimalnej ilosci mocy. tak tak, to dzis opuszczam kraj i jade zdobywac skandynawie, gdzie trawa jest zielensza od najzielenszej w kieleckiem, a krowy daja mleko odtluszczone prosto z wymiona. ta sama skandynawia, ktora wytworzyla sklep IKEA, a w nim najpiekniejsza rzecz na ziemi - hot dog za zeta. oj ekscytacji dzis u mnie nie brak. mam w chuj jedzenia, gore ciuchow i pewnie jeszcze milion innych gratow, ktore musze zabrac a nawet nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy. plecak mam maly, bo dostosowany do standardow Wizz Air i naprawde nie wiem jak to wszystko upchne tegoż poranka. moja dziewczynka spi bo wczoraj do dlugiej nocy mi prasowala i w ogole. zerniki pachna poranna rosa i twarogiem. dzisiejszy dzien jest tez ostatnim, kiedy bez zadnych problemow wypije ciepla herbe i zjem jakis konkret obiad, bo pozniej to jedynym kucharzem, ktory bedzie nam gotowal to pan knorr instant. startujemy z poznania (malej ojczyzny libera, 52 debiec, mezo, SLU, no i oczywiscie moich faworytow Kalwi Remi - totez czuje sie dodatkowo nabuzowany dobrym vibem), moj kompan w niedoli - jedras - czlowiek nietuzinkowy, wybitnie uzdolniony mieszkaniec trzonolinowca, rewelacyjny kafelkarz, a do tego zarymuje kazda piosenke formacji JWP lub PCP z miejsca tez juz szykuje sie do wyjazdu (a przynajmniej mam taka nadzieje). musimy koniecznie pamietac zeby zabrac frisbee, bo norweskie polany sa znane i lubiane w calym swiatku frisbee maniaków
na co licze w norwegii? na to, ze jak przyjedziemy to po wyjsciu z lotniska od razu ktos nam zaproponuje transport do oslo, da osobne pokoje do spania, dostaniemy do jedzenia lokalny przysmak (jakies jadro losia w marynacie albo cos w ten desen), a pozniej pomalujemy temu komus chate i dostaniemy za nia milion dolarow. Ale gdyby jednak ta historia sie nie sprawdzila, to zabralismy ze soba namiot, troche zupek chinskich i troche mniej niz milion dolarow w koronie norweskiej. no dobra co tu pierdzielic, musze sie zawijac bo jeszcze kupe spraw do ogarniecia a czasu coraz mniej. napisze cos z norwegii. mam nadzieje, ze w tym kraju biedy i ubóstwa niektorzy maja dostep do internetu. aaa no i z racji tego, ze ja i mloda posiedlismy ostatnio wiedze jak zamieszczac klipy z youtube na blogu, to ja tez niczym moja dziewczyna zalacze se plik, taki troche norweski. bede tesknil za polskim rzepakiem i gniazdem bociana, aaa no i za kaczencami, kaczence sa mega. see you, gupi ryju
Subskrybuj:
Posty (Atom)