Hilde tonie na Tauronie. Ktoś może przypuszcza, że utonęłam w muzyce, tak romantycznie. Tauron to przecież festiwal muzyczny. Nie, nie, nie. Nic bardziej mylnego. Hilde utonęła w morzu szampana i wódki. Podsumowując towarzystwo, z którym pojechałam: chyba można się było tego spodziewać. Wybraliśmy się. Ja, dwie Głośne, Anka i Piwko. No i powodzenia, krzyż na drogę. Sama jedna Głośna mi zwykle wystarczy do zaliczenia zgonu, a tu jeszcze Piwko na to wszystko. Tauron jest super i polecam wszystkim, bo dookoła mają fajne krzaczory.
Dzień pierwszy szampański:
- zaczęło się już w samochodzie, potem bąbelki wychodziły mi nosem i uszami, dlatego pewnie nie słyszałam muzyki za dobrze.
Dzień drugi spod znaku wódki z wodą:
Piłam wódkę z wodą, a potem wódkę z napojem izotonicznym. Polecam.
Tak serio i żeby nie było… to jednak trochę się pobawiliśmy, pokicaliśmy i muzycznie bardzo fajnie, ale ze wstydem przyznam i przykrością, że zachwiane zostały właściwe proporcje. Za dużo chlania, za mało kicania.
Tak czy owak było super. Bardziej owak niż tak. Hotel nasz pięciogwiazdkowy też był super. Czy ktoś kiedyś spał w hotelu pracowniczym? Jak coś to ja mówię NIE WARTO. Rumuny biegają po korytarzach i krzyczą i trochę śmierdzi i strach dotykać czegokolwiek.
Jeju…. Jeszcze ślub trzeba zarchiwizować. Ooooo dużo pisania. Chyba w następnym poście się ślub znajdzie.
tego bloga wyeksportowalem z gunther-und-hilde.blogspot.com i jest dość skrupulatnym opisem 4 dobrych lat mojego zycia, z reszta nie tylko mojego bo współbohaterem jest jeszcze jedna pani. to blog o dobrym związku, którego już nie ma, zajebistych znajomych, wrocławiu, podróżach, zajawach, muzyce i wielu pierdołach, które nawiedzały umysł dwójki młodych, zajebistych ludzi. miałem go już nie udostępniać ale kupe w nim dobrych wspomnień i dużego sentymentu. chyba nie warto się od tego odcinać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz