przeprowadziliśmy się!!! jaram się opór. jest cudownie, tak cudownie ze juz chyba lepiej być nie może. zaczęliśmy wyprowadzkę w poniedziałek. powrzucaliśmy podstawowe graty ale tegoż dnia zarazem rozpoczął się remont. mama julki jest mila panią i obdarowała nas farbami i pędzlami i mogliśmy rozpocząć malowanko pokoi. wyszło jako tako, choć nie nazwałbym tego super wypasem ale za to jakie mega kolory. jak będę miał foty to wrzucę. w każdym razie wraz z hilde, piwkiem, ania, julka i beretem (bo taki jest pełen skład mieszkania) upajamy sie latem na sudeckiej. młoda się jeszcze uczy do jednego koślawego egzaminu ale juz jutro będzie po wszystkim i będzie można nalać jakiegoś alkoholu w cymbal. pogoda jest juz lepsza, my mamy kozak ogród ze starymi drzewami (ooo właśnie zdałem sobie sprawę ze wino i drzewa to chyba jedyne rzeczy na swiecie, ktore sa super fajne kiedy sa stare). mało tego, mamy tez stół do ping ponga wiec juz 2 dzień z rzędu mieliśmy krotka sesje w pingla z piwoszem. życie jest dla nas dobre. niestety nie jest dobre dla moich wassapow bo praktycznie ich nie mam i mocno mi z tym zle ale pozyjemy zobaczymy. duzo sie dzialo od ostatniego posta ale nie mam weny wiec pomoge sobie zdjeciami, ktore porobilem w dziwnych okolicznosciach:
1)na pierwszy ogień idzie parę chujowych fot z survival festivalu w pawilonie czterech kopuł. było cudownie. ogromne betonowe wnetrza, modernizm w najlepszym wydaniu, fajne i pomysłowe instalacje i zarazem syf i rozpierdziel, brud i dziurawe dachy, smród biurowca z komuny i zgnilizny. myśl o tym ze takie caco we wroclawiu pozostawiono w takiej ruinie trochę załamuje. słabym elementem festu było to ze nie przygotowali sie na deszcz 1000-lecia i odwołali koncerty pierwszego dnia. miał przyjechać Shackleton i miało byc na niezłym koniu. nie było.
2)tak teraz wygląda mój meeting point na wassapy. co dzień gdy tam przychodzę ,widzę 17-letnia fankę, która kupuje świeże kwiaty na iglice i sie modli. a stare dziady mowią, że w tych młodych to nic nie ma boga. a tak nota bene to szacun dla majkela za wszystko, no moze mniejszy za to sztuczne zapładnianie i jakieś molestowanie. w sumie to za molestowanie zupełnie maly szacun. ale oprocz tego to sie jaramy z hilde.
3) to jest najlepszy baner jaki kiedykolwiek ktokolwiek wydrukowal. nie widzialem nic lepszego w zyciu i zaryzykowalem bycia potraconym przez samochod na ruchliwej ulicy aby zlapac go calego w kadr. najpierw zastanawialismy sie z hilde na chuj jej ten krolik. pozniej doszlo tez dosc oczywiste pytanie na chuj murzynce solarium? mistrz swiata!
4)to jest beret. kot bez ogona. znany jest rowniez z luznego zwieracza. mimo to lubimy go. jest naszym ziomkiem z mieszkania i bedziemy o niego dbali. na zdjeciu relaksuje sie w kamuflazu.
5)a to szablon calkiem funny, znaleziony na grunwaldzie wczoraj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz