To po prostu nie do wiary co się dzieje za oknem. Aura jest podla, niebawem się zastrzelę. Właśnie opierdalam się w pracy bo ona mnie też dobija i po cichu czuje, że najwyższy czas zbierać dupę w troki i zawijać gdzieś indziej, oby jak najdalej od różanki, która od września 2008 stała się najbardziej przeze mnie znienawidzoną okolicą mego miasta. Jak będę dyktatorem to oficjalnie nakażę aby ją zburzyć bo jak boga kocham nie ma tu nic fajnego, tylko bloki i biedronka. O wydarzeniach ostatniego tygodnia pisała młoda wiec nie będę się tu rozpisywał. Jedyne co mogę uczynić to przyznać, że weekend był udany. No może wódka Bols, przyniesiona przez Adama na before party nie była najlepszym pomysłem, bo w niedzielę najzwyczajniej w świecie umierałem na kacu. Wódka Bols chyba powstała na Różance bo pod względem chujowości jest na tym samym poziomie co to blokowisko.
Chciałem się pochwalić, że już niebawem zakończy się era mojej niepełnosprawności, bo w czwartek wjeżdżam na operację do bielska białej, gdzie miły pan doktor uczyni z mego kruchego barku pancerną (nie mylić z pancernikiem) oręż do walki ze złem świata. Uzbroi me ramie w tytany i inne metale szlachetne. Będę miał witę jak ten czarny koleżka z mortal kombat (po chorwacku mortal kombat zwany jest „smartonostna bitka” – fo real) i w końcu będę mógł wrócić do sportu i innych klawych activities. Przypłacam to jednak wyjazdem do livigno, do którego nie dane mi będzie pojechać i nie ukrywam, że trochę mi smutno.
A no i jeszcze jedno. Wyprowadzam się z powrotem na Żerniki bo wiejskie życie w porze wiosny i lata jest śliczne i sielankowe. Grillowanko, śniadania w ogrodzie, spacer po polu i zapach obornika delikatnie unoszący się w powietrzu. Tak właśnie będzie w najbliższych miesiącach. Słońce i czil ałt. Poki co jest grado-deszcz-tornado-bośnia na dworze a mnie czeka 6 tygodni w gipsie. Zatem nie mogę doczekać się maja i czerwca. Poki co idę się zabić.
tego bloga wyeksportowalem z gunther-und-hilde.blogspot.com i jest dość skrupulatnym opisem 4 dobrych lat mojego zycia, z reszta nie tylko mojego bo współbohaterem jest jeszcze jedna pani. to blog o dobrym związku, którego już nie ma, zajebistych znajomych, wrocławiu, podróżach, zajawach, muzyce i wielu pierdołach, które nawiedzały umysł dwójki młodych, zajebistych ludzi. miałem go już nie udostępniać ale kupe w nim dobrych wspomnień i dużego sentymentu. chyba nie warto się od tego odcinać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz