sobota, 28 marca 2009

niepełnosprawna kuna

ha! jestem po operacji! wyszło zajebiscie. jestem caly, nic mnie nie boli i choc reke mam w stabilizatorze to skacze ze szczescia bo to wielka chwila dla mnie.

pojechalismy do bielska białej z młoda bo tam jest taki kozak od naprawiania barków. dostałem elegancka pizamke i poszedlem na operejszen. najpierw mnie uspili a po 2h zostalem przebudzony z nowa łapa. przez pierwsze pare godzin nie miałem czucia w calej rece, co nie jest spoko opcja ale pozniej juz bylo tylko lepiej.

co jest najlepsze w operacji?? głupi jaś!!!!!!! jakby tylko mogli sprzedawać to w sklepach to kupiłbym wszystko co maja na stanie. po 2 sekundach od podania leku jest taka polewka, ze widok poreczy od krzesła moze przyprawic cie o nieopanowany napad smiechu (a porecz od krzesla wcale taka zabawna znowu nie jest).

od wczoraj jestem juz we wroclawiu. pogoda jest o niebo lepsza od poprzednich dni. poszlismy sobie wczoraj na spacer po dałntałnie i zjedliśmy zasłużona pizze, która była wielkości dojrzałego kucyka. dzis sie luzuje, mam L4 przez 6 tygodni wiec jest to piekny moment zeby znalezc sobie nowa prace. a łapa wroci do pełnego zdrowia za jakiś rok. wtedy właśnie weźmiemy z młodą udział w tym:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz